– Doświadczyć Zmartwychwstałego to doświadczyć nadziei, która się budzi w życiu, która się otwiera w Twoim umyśle i w Twoim sercu – mówił ks. Robert Woźniak w Niedzielę Miłosierdzia Bożego podczas Mszy św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.
Na początku Mszy św. zastępca rektora w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, ks. Mateusz Wyrobkiewicz przypominał, że to Pan Jezus wyraził wobec św. Siostry Faustyny prośbę, aby w pierwszą niedzielę po Wielkanocy Kościół obchodził Święto Bożego Miłosierdzia. Zauważył, że hasło tegorocznych obchodów „Boże, Ojcze miłosierny, Tobie zawierzamy dziś losy świata” pochodzi z Aktu Zawierzenia Świata Bożemu Miłosierdziu, którego w tym miejscu dokonał św. Jan Paweł II 17 sierpnia 2002 r. – Niech nasza modlitwa o miłosierdzie dla nas i całego świata będzie umocnieniem i napełni nasze serca nadzieją i pokojem, które przynosi zmartwychwstały Chrystus – mówił ks. Mateusz Wyrobkiewicz, witając wszystkich kapłanów koncelebrujących liturgię pod przewodnictwem ks. Roberta Woźniaka oraz wszystkich zgromadzonych pielgrzymów.
Ks. Robert Woźniak, homilia
– Pan zmartwychwstał i jest z nami obecny jako źródło przebaczenia. Tylko dlatego możemy się przyznać do naszych słabości i grzechów, bo On żyje i wybacza – mówił na początku Mszy św. ks. Robert Woźniak, zachęcając, by poprzez akt żalu wyrazić wiarę w zmartwychwstanie Miłosiernego.
W czasie homilii, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej zwrócił uwagę na słowa św. Piotra, że „Bóg Ojciec, przez to, że Jezusa wskrzesił z martwych, urodził nas do żywej nadziei”. – Doświadczyć Zmartwychwstałego to doświadczyć nadziei, która się budzi w życiu, która się otwiera w Twoim umyśle i w Twoim sercu – mówił ks. Robert Woźniak, zaznaczając, że za bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, by szukać wielkich cudów – wskrzeszeń, nadprzyrodzonych zjawisk jak lewitacje czy bilokacje, a tymczasem największym darem Zmartwychwstałego dla człowieka jest nadzieja. – Po tym się poznaje dzieci Boga, że noszą w sercu niepokonaną nadzieję, która nie płynie z nich, z tego, co wiedzą, nie płynie z tego kim są sami w sobie i z siebie, nie płynie z ich pieniędzy czy pozycji społecznej, ale płynie z Ojca, który ich kocha i który w każdym momencie ich życia jest blisko, by nie stracili nadziei – mówił rektor seminarium, zauważając, że ludzie czasami tracą wiarę dlatego, że stracili nadzieję. – Nasze życie jest próbą nadziei – czy wytrwasz przy Bogu, czy wytrwasz w prośbie o miłosierdzie, czy uwierzysz nadziei, którą On ci daje, która jest większa niż twoje doświadczenie klęski, grzechu, nieporozumienia, rozbicia. Czy wytrwasz w tej nadziei, wbrew nadziei? – pytał kaznodzieja.
Zauważył, że esencją Bożego Miłosierdzia jest dowód obecności Jezusa w człowieku, kiedy niby wszystko obraca się przeciwko niemu, cały świat, jego pamięć, rozum i wszystko krzyczy: porzuć nadzieję, a on staje i mówi: Boże, ufam Tobie. Zachęcał do lektury „Dzienniczka” św. Siostry Faustyny i powtarzania słów wypisanych na obrazie Bożego Miłosierdzia. – Jezu, ufam Tobie. Nie rozumiem, ale ufam. Nie umiem, ale ufam. Ty jesteś mój, a ja jestem Twój – mówił ks. Robert Woźniak. – Staje dzisiaj przed Tobą poraniony Zmartwychwstały i mówi: wiara, której od Ciebie chcę jest nadzieją – chcę, żebyś miał nadzieję; im trudniejsza sytuacja w Twoim życiu, im większy grzech, chcę żebyś miał nadzieję – dodawał, zaznaczając, że pokładanie nadziei w Jezusie, a nie w swoich siłach sprawia, że każdego dnia można coraz bardziej doświadczyć bycia nowym człowiekiem. Podkreślił, że pierwszym dowodem na to, że Jezus żyje jest obecność wiernych na dzisiejszej liturgii, bo mają nadzieję wbrew nadziei.
Zauważył, że Bóg chce, aby człowiek był w tym podobny do Niego, aby „rodził do nadziei”. – Czy dałeś nadzieję swojemu dziecku? Czy dajesz nadzieję codziennie sąsiadowi? Czy karmisz nadzieją twoją żonę i twojego męża? – pytał rektor i podkreślał, że dziś do Łagiewnik nikt nie przyszedł po to, żeby wziąć coś tylko dla siebie. – Bierzcie z Niego, ile chcecie. On jest bogactwem niewyczerpalnym. Bierzcie ponad miarę, ponad oczekiwanie. Ale błagam Was, nie bierzcie tylko dla siebie. Bo jak weźmiecie tylko dla siebie, to to co wzięliście dzisiaj zgnije wieczorem. Weźcie dla innych. Weźcie dla tych, którzy dzisiaj nadziei już nie mają – zachęcał ks. Robert Woźniak, zauważając, że Kościół jest ogromną „armią Bożą”, przez którą Bóg może zapalić ogromny promień nadziei w świecie. – Koniec tych jęków, koniec narzekania – mamy robotę do zrobienia – dawać nadzieję ludziom – mówił ks. Woźniak.
Wskazując na słabości i grzechy wspólnoty wierzących zauważył, że tym bardziej Kościół może pokazywać na Jezusa jako źródło nadziei. Podkreślił, że aby doświadczyć miłosierdzia potrzeba stać się żywym członkiem Kościoła, tej wspólnoty, w której wielu zdradziło i upadło. – Dziękuję Bogu, że chciał Kościoła jako szpitala polowego, jako miejsca miłosierdzia, nie jako wypolerowanej galerii handlowej czy genialnie pachnącego gabinetu kosmetycznego – mówił ks. Robert Woźniak. – Walczmy o kształt naszej wspólnoty, ale nigdy nią nie pogardzajmy. Kochajmy ją tak, jak rodzice kochają patologiczne dzieci często, jak małżonka kocha trudnego małżonka. I nigdy nie zapominajmy, że w Kościele jest bardzo wiele piękna. I to piękno jest Jego. Wojtyła by powiedział: takie piękno się nazywa miłosierdzie. Innego się nie spodziewajcie w Kościele – dodawał rektor.
Na koniec zwrócił uwagę na Jezusowe pokazywanie swoich ran. Jezus nie wstydzi się swoich ran. – Dotknij tych ran. A szczególnie tej wielkiej rany w jego sercu – mówił kaznodzieja, zachęcając, by spojrzeć na obraz Bożego Miłosierdzia, gdzie Jezus wskazuje na ranę w swoim boku, przez którą wskazuje na swojego Ojca. – Zobaczyć w Nim Ojca, którego On nam wskazuje i chcieć się stać ojcem i matką dla innych, tak jak On jest Ojcem i Matką dla nas, bo miłosierdzie oznacza również i macierzyńskie uczucia – Bóg ma je w pełni – i ojcostwo, i macierzyństwo. To jest największa tajemnica miłosierdzia – zauważył ks. Robert Woźniak, zachęcając by myśleć o pięknie życia, które pochodzi od Ojca.
Na koniec życzył „pokoju i dobra, przebaczenia grzechów i ogromnej radości z tego, że jesteście”. – Bóg jest naprawdę Ojcem. Jemu chwała i cześć przez wszystkie wieki wieków – zakończył.
Przed błogosławieństwem odmówiono Akt Zawierzenia Świata Bożemu Miłosierdziu. Kustosz łagiewnickiego sanktuarium, ks. Zbigniew Bielas podziękował rektorowi krakowskiego seminarium za przewodniczenie dzisiejszej liturgii, a także za obecność i posługę kleryków i diakonów w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w niedziele i uroczystości. Kustosz zaapelował też o modlitwę w intencji powołań. Podziękował spowiednikom i wszystkim, którzy włączyli się w przygotowanie i przebieg dzisiejszych uroczystości. Ks. Robert Woźniak z kolei podziękował kustoszowi i całej załodze sanktuarium, że to „miejsce jest bardzo gościnne i domowe”. Podziękował także, że klerycy krakowskiego seminarium mogą wzrastać w „promieniowaniu ojcostwa, jakim jest Chrystus miłosierny”. Podziękował też za posługę kleryków i poprosił o modlitwę za nich a także o nowe powołania i rozmowę na ten temat ze swoimi bliskimi i przyjaciółmi, że to jest „piękna i sensowna droga”. – Potrzebujemy kapłanów. Ale młodzi ludzie potrzebują Was, którzy zrodzą w nich nadzieję, że warto – powiedział ks. Robert Woźniak.
Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej
Zdjęcia: Joanna Bratek, Nataniel Kulak