V Niedziela Wielkiego Postu
Ks. Franciszek Harazim
Urodził się 22 sierpnia 1885 r. w Osinach na Śląsku, w rodzinie rolników. Od dzieciństwa uczony był chrześcijańskich wartości w domu rodzinnym. Codziennie wraz z rodzicami klękał do wspólnej modlitwy i tak pogłębiał swoją relację z Panem Bogiem. Regularnie przystępował do sakramentów świętych. W wieku 16 lat został przyjęty do salezjańskiej szkoły w Oświęcimiu. Był chłopcem wrażliwym na piękno i bardzo utalentowanym. Z okazji szkolnych uroczystości pisał panegiryki (mowy pochwalne), które cieszyły się uznaniem tak ze strony uczniów jak i nauczycieli. Tam też zrodziło się powołanie salezjańskie. W 1907 r. wstąpił do nowicjatu i złożył pierwsze śluby zakonne. Rok praktyki pedagogicznej odbył w Oświęcimiu, a kolejny w Turynie. Studia teologiczne ukończył w Foglizzo, we Włoszech.
Po święceniach 1915 r. wrócił do Polski i został skierowany do szkoły salezjańskiej w Oświęcimiu. Tam był nauczycielem, a następnie dyrektora gimnazjum. Od 1918 r. został kierownikiem Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie, a dwa lata później jego dyrektorem.
W latach 1922 - 38 był dyrektorem gimnazjum w Aleksandrowie Kujawskim. Następnie powrócił do Krakowa, gdzie pełni funkcję wykładowcy i formatora w seminarium salezjańskim.
Został zapamiętany jako człowiek taktowny, delikatny i pokorny. Nie wynosił się ponad innych. Przez współbraci był szanowany i poważany, przez młodych lubiany i słuchany. Nazywano go nawet duchowym filarem Zgromadzenia Salezjańskiego w Polsce. Jego talent literacki ujawnił się między innymi w tekstach napisanych do granego przez pokolenia salezjanów Misterium Męki Pańskiej, do którego muzykę napisał ks. Antoni Hlond (Chlondowski) salezjanin. Jego życie miało rytm nauczania i modlitwy, pracy i troski o formację. To właśnie ta codzienna troska o formację młodych salezjanów była wyrazem jego ożywionej wiary. Jego siła tkwiła w stałości i wierności powołaniu. W gotowości by być przy drugim człowieku.
23 maja 1941 r. został aresztowany w Krakowie wraz z innymi współbraćmi salezjanami. Gdy żołnierze wkroczyli do Salezjańskiego Instytutu Teologicznego – odpowiadał spokojne, rzeczowo i z opanowaniem, a nawet negocjował. Jego postawa wówczas wywołała irytację okupantów, ale nie zachwiała jego wewnętrznego spokoju. Najpierw przewieziono wszystkich do więzienia na Montelupich, gdzie doświadczyli przemocy i upokorzeń. 26 czerwca trafili do Auschwitz. Tam ks. Franciszek został przydzielony do ciężkiej pracy na żwirowisku. Rankiem następnego dnia, po brutalnych torturach, został tam zamordowany.
Ks. Walenty Waloszek - świadek życia obozowego, tak opisuje to wydarzenie: „W Auschwitz już drugiego dnia pobytu, ks. Franciszek jako członek karnej kompanii trafił w ręce bezwzględnego kapo. Więźniowie zwozili wówczas kamienie do rowu. Ksiądz Franciszek został wrzucony do niego wraz z naładowaną taczką. Leżąc w dole z połamanymi rękami i nogami, był ciągle bity ciężkim drągiem. Wówczas kapo i blokowy zaczęli z nim dysputy na tematy religijne. Długo trwały kpiny i męczarnie. Po pewnym czasie zjawił się przy nas jeden z oprawców i pyta: „Kto z nas rozumie po niemiecku?” Zgłosił się ks. Józef Wybraniec. Chodziło o wyspowiadanie ks. Franciszka, na które zgodził się kapo, pod warunkiem, że spowiedź odbędzie się głośno. Spowiedź odbyła się. Potwornie zbity, ks. Franciszek umierał, słysząc bluźniercze obelgi ze strony bezwzględnego kapo. Przed śmiercią został rozgrzeszony przez współbrata w miejscu, gdzie oprawcom wydawało się, że Boga nie ma”.
Te wydarzenia nie są jedynie kroniką cierpienia. To opowieść o człowieku, który do końca pozostał wierny swojej posłudze. Mimo wyczerpania i okrucieństwa ks. Franciszek trwał przy swych obowiązkach i przy ludziach, których miał prowadzić. Jego wierność była praktyczna: uczył, formował, modlił się z klerykami. Był dla nich podporą duchową. Nawet w obozie, w warunkach nieludzkich pełnił posługę ofiarowując swoje cierpienia za zbawienie dusz. To co widzimy w życiu ks. Franciszka to nie spektakularny akt jednego dnia, ale suma małych decyzji: zostać z uczniami, odpowiadać spokojem, nie uciekać przed odpowiedzialnością. Jego wybór by być nauczycielem i duchowym przewodnikiem stał się świadectwem, które przetrwało mimo przemocy. To obraz wiary, która ożywia
Pomyślmy o tym. Ile razy w naszym życiu mamy okazję być podporą dla kogoś młodszego, mniej doświadczonego, kto potrzebuje wskazówki, potrzebuje pocieszenia, potrzebuje naszej obecności i cierpliwości. Wierność nauczaniu to dziś wezwanie – nie tylko mówić prawdę, ale nią żyć w codziennych gestach.
5 niezwykłych faktów z życia ks. Franciszka Harazima:
1. Był nazywany duchową podporą Zgromadzenia Salezjańskiego w Polsce.
2. Przez wiele lat formował kleryków jako wykładowca i dyrektor.
3. Podczas aresztowania zachował spokój i próbował chronić współbraci.
4. W Auschwitz znosił upokorzenia i tortury z godnością.
5. Zginął jako wierny kapłan Chrystusa.
To historia człowieka, który nie tylko nauczał o wierze – on nią żył. Do końca.
Boże, Ojcze miłosierny, dziękujemy Ci za świadectwo wiary i wierności Twoich sług ks. Franciszka i Towarzyszy, salezjanów, wychowawców i męczenników, którzy w godzinie próby oddali życie za Chrystusa i braci. Za ich wstawiennictwem umacniaj nas w wierze, dodawaj odwagi w codziennych wyborach dobra i ucz nas miłości, która zwycięża lęk i śmierć. Spraw, aby ich przykład prowadził nas codzienną drogą Ewangelii ku pełni życia w Tobie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.