Śmierć ukochanej córeczki była dla Katarzyny Szymanek z Radomia nie końcem lecz początkiem drogi z Panem Jezusem Miłosiernym. Dziś kobieta dzieli się świadectwem odnalezienia Bożej miłości.
Nigdy nie pomyślałabym, że jako żona i mama będę mogła w taki sposób doświadczyć ogromnej, miłosiernej miłości Pana Boga. Nasza córeczka Marysia przyszła na świat z wadą serca. Jej choroba kładła się cieniem na życie naszej rodziny. Codzienny strach o córeczkę, jej powolne odchodzenie i śmierć są, po ludzku, okrutne i trudne do zaakceptowania.
Marysia żyła tylko rok i siedem miesięcy. Z perspektywy wiary wiem, że odejście naszej córeczki było przebudzeniem i na zawsze przemieniło nasze życie. Przez Marysię przyszło do nas Boże Miłosierdzie.
Jej maleńka, krucha osóbka uratowała mnie i mojego męża Macieja pod każdym względem. Przede wszystkim osadziła nas mocno na właściwej drodze – drodze z Panem Bogiem. Postanowiliśmy na nowo budować nasze życie małżeńskie, rodzinne. Tylko tym razem fundament stanowiły Boże zasady.
Czas po stracie ukochanej i jedynej córci był niewyobrażalnie bolesny. Serce rozrywała rozpacz, ból i ogromny lęk. A kiedy myślałam, że już więcej nie zniosę, nie dam rady dalej żyć, wtedy Pan Bóg zadziałał. Nie spektakularnie i nie z fajerwerkami. Przyszedł, utulił mocno w ciszy Komunii Św. podczas wieczornej Mszy św. Od tamtej pamiętnej Eucharystii wszystko zaczęło się na nowo.
W tym najtrudniejszym czasie odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego dawało ogromny pokój w sercu i do dziś go czuję. Czuję jak ta miłosierna miłość wlewa się do naszego życia. Dostrzegam prowadzenie Pana Boga, jak nas przemienia.
Proces uzdrawiania naszych serc trwa i pewnie będzie jeszcze trwał, bo jak wszyscy ludzie upadamy, ale widzę jak Pan Bóg działa. Często przypomina o sobie w Godzinę Miłosierdzia. Nawet jeśli nie mam możliwości odmówienia Koronki, to w tym czasie staram się chociaż krótko westchnąć do Pana Jezusa Miłosiernego.
W dobie Internetu, social mediów i YouTube można łatwiej zgłębiać treści religijne i Dzienniczek św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Takie małe chwile, które dają umocnienie na każdy dzień także odczytuję jako działanie Bożego Miłosierdzia. A w tych ciężkich momentach, jak śmierć ukochanego dziecka, to ostatni ratunek przynosi sam Pan Jezus Miłosierny. Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko prosić, prosić i prosić, aby przygoda zwana życiem trwała wyłącznie blisko Pana Boga w Trójcy Jedynego i z Maryją, naszą Mateczką.
***
W Bazylice Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w każdym miesiącu sprawowane są Msze św. dla rodziców przeżywających żałobę po stracie dziecka. Najbliższa Eucharystia w tej intencji sprawowana będzie w piątek, 12 czerwca, o godz. 18.00.